niedziela, 21 lutego 2016

#37- Nowy etap.

Czas na podjęcie decyzji...


Mijał tydzień za tygodniem. Pełna emocji runda jesienna sezonu 2012/13 dobiegła końca. Naszą ostatnią ligową potyczką było spotkanie na własnym terenie z liderem tabeli, "Bałtykiem" Koszalin. Nie będę Wam go szczegółowo opowiadał, poza kilkoma detalami. Niestety, przegraliśmy ten mecz 1:3. Trzeba jednak przyznać, że zagraliśmy całkiem solidne 80 minut. Bramkę dla naszego zespołu strzeliłem ja. Ale w jakim stylu! Wychodziliśmy z kontrą. Prawą stroną boiska. Dostałem prostopadłe podanie, które przepuściłem sobie między nogami, tym samym wprowadzając futbolówkę na połowę rywala. To było jakieś 40-45 metrów od bramki. Widziałem, że Adi wychodzi na czystą pozycję. Bez zastanowienia kopnąłem piłkę z zamiarem dośrodkowania jej w okolice 16-tego metra, tak, by Adrian znalazł się w sytuacji sam na sam. Od razu wiedziałem, że nie uderzyłem piłki tak, jak powinienem. Zamiast dokręcać, ona się odkręcała. Swój ponad 40-metrowy lot piłka zakończyła idealnie w okienku bramki "Bałtyku", dobrych kilkanaście metrów od Adiego, który był adresatem podania! Nawet nie wiedziałem jak mam się cieszyć. Nawet w snach nie przyszłoby mi do głowy, że mogę zdobyć takiego gola! Można powiedzieć, że było to podsumowanie i zwieńczenie moich jesiennych, boiskowych zmagań. Trafnie skwitował to wszystko ówczesny prezes "Pogoni" Barlinek mówiąc po moim trafieniu do reszty zgromadzonych gapiów - "Taaaa... Temu nawet jak nie wychodzi, to i tak wychodzi...".

sobota, 13 lutego 2016

#36 - Chwilo, trwaj.

Niesłychana dawka emocji...



Cofnijmy się kilka dni wstecz. Wtorek, 23 października 2012. Wraz z resztą drużyny, stanowiącej kadrę reprezentującą Zachodniopomorski Związek Piłki Nożnej, udaliśmy się w daleką podróż do położonego niedaleko Trójmiasta, Gniewina. Wiedzieliśmy, że w miejscowości tej usytuowana jest baza treningowa, wybudowana specjalnie pod kątem przygotowań drużyn narodowych, uczestniczących w niedawno rozegranym EURO 2012. Może to właśnie dlatego nasz mecz z Pomorskim ZPN, który mieliśmy rozegrać następnego dnia nabierał dodatkowego smaczku? Długa i męcząca podróż ze Szczecina trwała blisko 6 godzin. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaką ulgę miałem wypisaną na twarzy, gdy wdrapałem się po schodach i zaległem w pokoju, w którym wraz z "Klimą" i "Karabinem" mieliśmy spędzić najbliższą, przedmeczową noc...

wtorek, 2 lutego 2016

#35 - Mecz sezonu.

Dziś dam z siebie 110 %, dziś pokażę na co mnie stać...


10 listopada, 2012. Chłodno, pochmurno, wilgotno. Przed tym meczem czułem wyjątkową presję. Pozytywną presję. Byłem niesamowicie nakręcony na ten mecz. Nie brałem pod uwagę innej opcji, aniżeli wyjść na boisko, huknąć parę bramek i pokazać na co mnie stać! Czekała na nas drużyna "Pogoni" Szczecin, rocznik 97, prowadzony przez trenera Piotra Łęczyńskiego. Wiedziałem, że po dzisiejszej batalii na sztucznej murawie przy ul. Witkiewicza zapadną ważne decyzje dotyczące zainteresowania moją osobą. Wiedziałem, że będę obserwowany...