wtorek, 29 grudnia 2015

#30 - Odpowiedzialność.

Po tygodniu wielkiej uciechy spowodowanej kolejnym powołaniem na mecz mistrzowski Kadry ZZPN oraz kilku ciężkich treningowych przeprawach okupionych zaciskaniem zębów nadszedł czas na kolejny mecz ligowy - i tym razem czekała nas daleka podróż do Koszalina. Bój o 3 punkty mieliśmy stoczyć z tamtejszym "Bałtykiem", a dokładniej ich drugą drużyną - Akademią Piłkarską "Bałtyk"...

niedziela, 20 grudnia 2015

#29 - Z pierwszą wizytą...

Po raz kolejny cofnijmy się w czasie. Tym razem do dnia jeszcze wcześniejszego niż ten, od którego zacząłem opisywać całą historię. Daty niestety nie pamiętam. Chodzi o tzw. "Turniej Dzikich Drużyn", każdy z początkujących sportowców powinien znać ten termin. Ale po kolei...

Miałem wtedy ledwo skończone 11 lat. Wchodząc na jakże popularne wtedy Gadu-Gadu z niecierpliwością oczekiwałem wiadomości na temat piłki kopanej od Fabiana. Zbliżało się lato, choć już od dawna chodziliśmy dzień w dzień z całą ekipą na betonowe boisko przy pobliskiej szkole zwanej popularnie "dwójką".  I tego popołudnia mieliśmy się tam wybrać. Zbawienny dźwięk przychodzącej wiadomości w końcu rozbrzmiał, a ja w trybie natychmiastowym ubrałem się w sportowy strój, pochwyciłem futbolówkę pod pachę i pognałem co sił w miejsce naszej tradycyjnej zbiórki...

czwartek, 17 grudnia 2015

#28 - Przezwyciężony.

Wysiadając z autokaru celowo zarzuciłem torbę na prawe ramię, ponieważ nie chciałem dociążać lewej strony ciała. Pachwina pulsowała mi żywym ogniem tak mocno, że musiałem robić przystanki co kilkaset metrów podczas powrotu do domu. Oczy zachodziły mi łzami za każdym razem, gdy przychodziła kolejna fala bólu. Moja noga po meczu nie dawała mi przekonania, że jak to się mówi - "poboli i przejdzie"... Niestety, zapowiadała się kolejna męczarnia z rehabilitacją na czele.

niedziela, 13 grudnia 2015

#27 - Walka z wiatrakami.

Rezygnacja zmieszana z irytacją...


Po ostatniej porażce z "Arkonią" nasza sytuacja w ligowej tabeli była dramatyczna. Byliśmy jedną z tych drużyn, które mogły pochwalić się niezbyt imponującym osiągnięciem stracenia ponad dwudziestu goli w zaledwie 6 kolejek... Nasz styl gry i same statystyki niestety, powiedzmy to sobie szczerze, na kolana nie powalały...

środa, 9 grudnia 2015

#26 - Sięgnąć gwiazd.

Boiskowi idole na wyciągnięcie dłoni...



Abstrahując od ligowych zmagań, cofnijmy się nieco w czasie - mniej więcej do jesieni 2011 roku. Przychodząc ze szkoły, zostałem momentalnie zaatakowany przez tatę słowami: "Synek! Chodź w końcu zgłosimy się do tego losowania!". I to nie byle jakiego, proszę państwa! Stawką były przecież bilety na EURO 2012 rozgrywane tamtego roku w Polsce i na Ukrainie. A znajdźcie mi 15-letniego chłopaka, który nie marzy o obejrzeniu na żywo jednej z największych sportowych imprez na świecie - jestem pewien, że będzie z tym kłopot! 

sobota, 5 grudnia 2015

#25 - Powrót do rzeczywistości.

Zostałem brutalnie sprowadzony na ziemię...


Na piątkowy trening nastawiałem się raczej negatywnie. Dwa dni temu jako jedyny z całej mojej obecnej drużyny zadebiutowałem w prestiżowym meczu kadry wojewódzkiej ZZPN. Moje obawy nie były bezpodstawne. Odkąd pamiętam szatnia była podzielona. Widoczna była różnica wieku, nieduża, ale jednak... Rzadko dogadywaliśmy się zarówno poza, jak i na boisku. Im byliśmy starsi, tym robiło się gorzej. Nie uniknąłem więc nieprzyjaznych spojrzeń, dociekliwych pytań i dokuczliwych komentarzy. Spływało to jednak po mnie jak po kaczce. Wiedziałem, na ile mnie stać i że zasłużyłem na zaufanie, jakim obdarzyli mnie szkoleniowcy. Z niecierpliwością wyczekiwałem niedzielnego spotkania na własnym terenie z "Arkonią" Szczecin...

środa, 2 grudnia 2015

#24 - Większy kadrowicz.

"Wyrwany z zamyślenia, błyskawicznie spojrzałem w stronę ławki..."


6 kolejka Ligi Wojewódzkiej Juniorów Młodszych w sezonie 2012/2013 rozgrywana 15-tego i 16-tego września - każdemu z mojej barlineckiej drużyny upłynęła pod znakiem wypoczynku i ogólnej beztroski. Ja także miałem pauzę w grze ze względu na układ terminarza, jednak wciąż w uszach dźwięczały mi słowa szczecińskiego trenera. Nie mogłem pozbyć się myśli, że w przypadku kontuzji jednego z 18-tu zawodników wyznaczonych na mecz kadrowy, to ja zastąpię jego miejsce. W poniedziałek 17-tego września udałem się do szkoły z głową wypełnioną marzeniami...