niedziela, 18 marca 2018

#46 - Niepewność.

Obudziło mnie drętwienie i ból. Z trudnością przekręciłem się na plecy. Rzuciłem spojrzeniem na zawinięte bandażem kolano. Czułem pod opatrunkiem delikatne tętnienie. Opuściłem nogi poza krawędź łóżka i spróbowałem dźwignąć się z niego. Poczułem napływającą falę bólu. Staw zaczął się pode mną uginać, a ja odruchowo opadłem z powrotem do łóżka.

Byłem co raz bardziej zaniepokojony. Po chwili odwiązałem bandaż. Moim oczom ukazała się wielka, gorąca opuchlizna. Rzepka całkowicie zatonęła w płynie. Ruchomość stawu była znikoma. 
Zaczął do mnie docierać fakt, że z tak poważnym urazem nie zmagałem się jeszcze nigdy. Że może być jeszcze ciężej, niż do tej pory. A przecież nigdy łatwo nie było...

sobota, 3 marca 2018

#45 - Krzyk.

Po kilku dniach nieustannego wysiłku potrzebowałem czasu na regenerację. Skontaktowałem się z trenerem Piotrem i wspólnie zadecydowaliśmy o mojej absencji w środowym meczu z "Gwardią" w Koszalinie. Odetchnąłem z ulgą. Pragnąłem grać jak najwięcej, lecz w tym momencie nie zdołałbym już wykrzesać z siebie tyle sił, ile ode mnie wymagano.

Kolejne dni przywołuję z pamięci jak na zawołanie. Czwartek - zajęcia wf-u w szkole. Piątek - trening w Szczecinie. Sobota - mecz ligowy z Energetykiem Gryfino. Choć wciąż odczuwałem wyraźne zmęczenie organizmu, a zakwaszenie mięśni dawało mi się we znaki przy każdym kroku, rozegrałem pełne 80 minut na abstrakcyjnej dla mnie pozycji prawego skrzydłowego. Tym razem obyło się bez zdobyczy bramkowej, lecz zaprezentowałem się z bardzo dobrej strony i do dziś rozpamiętuję kilka moich centr, które mogły zamienić się w wór pełen goli...

wtorek, 20 lutego 2018

#44 - Maraton.

Od ostatniego kadrowego meczu minęły prawie dwa tygodnie. Każdego kolejnego dnia wypatrywałem na horyzoncie widma zbliżającego się meczu. Ze względu na nieparzystą liczbę zespołów w lidze, co tydzień jedna z drużyn musiała odbyć przymusową pauzę - tym razem padło na nas. Wielu z nas traktowało tą przerwę w rozgrywkach jak największe zło. Gdy już wpadniesz w pewien odpowiedni rytm, najlepiej byłoby już przecież z niego nie wypadać.

Musicie jednak wiedzieć, że byłem spragniony zwycięstw nie tylko na ligowym podwórku. Istotną rolę odgrywały dla mnie także rozgrywki szkolne. Każdego rodzaju... Małymi krokami nadchodził koniec roku szkolnego. Każdego zbliżającego się dnia pojawiało się co najmniej jedno wydarzenie sportowe, w którym miałem wziąć udział. Początkowo nie mogłem się tego doczekać, z każdym dniem było jednak tylko gorzej... Ale po kolei!